08.06.2007
Wpływ emocji na Twoje żywienie
Żarłoki czy niejadki? Objadamy się pizzą czy odchudzamy się dietetycznymi płatkami zbożowymi? Od obżarstwa do diety, od diety do obżarstwa. Głód i uczucie sytości to normalne reakcje fizjologiczne, uruchamiane przez procesy chemiczne i automatyczne połączenia nerwowe, niemające związku z naszą siłą woli. Tak dzieje się w przypadku zwierząt i noworodków. One jedzą, kiedy czują głód, a gdy się nasycą, przestają. Nie liczą kalorii, nie obliczają ilości spożytego tłuszczu i nie rzucają się na czekoladę, kiedy jest im smutno. Jedzenie z powodów, które nie mają nic wspólnego z uczuciem głodu, to wyłącznie ludzka cecha. Poza tym, że odczuwamy apetyt, zaczynamy kojarzyć jedzenie z dobrymi lub złymi wspomnieniami, z różnymi miejscami i osobami, które się o nas troszczyły w przeszłości.

Przykre wydarzenia również znajdują odzwierciedlenie w jedzeniu. Jemy ze zdenerwowania, przestajemy jeść, kiedy czujemy się niekochani, opychamy się słodyczami, gdy jest nam smutno. – Stosując odpowiednią dietę, możemy obniżyć ciśnienie. Nasz codzienny język pełen jest określeń łączących w sobie uczucia i odżywianie: jeśli czegoś nie akceptujemy, mówimy: "nie trawię tego", a kiedy czujemy obrzydzenie, narzekamy: "żołądek mi się przewraca" – wyjaśnia psycholog Isabel Menéndez w swojej książce "Alimentación emocional. La relación entre nuestras emociones y los conflictos de la comida" (Emocjonalne odżywianie. Związek między naszymi emocjami i zaburzeniami żywieniowymi).



Żywność zaspokaja nie tylko nasze biologiczne potrzeby, ale także inne, emocjonalne życzenia. Wiedzą o tym dobrze twórcy reklam. Dziś już nie wystarczy, że produkt jest smaczny. Oczekujemy znacznie więcej. Jak wyjaśnia Albert Font, odpowiedzialny za strategię marketingową agencji Tiempo BBDO, aby reklama produktu żywnościowego odniosła sukces, musi obiecywać coś, co jest niemożliwe. – Produkt musi doskonale smakować, wspaniale wyglądać, być łatwy do przyrządzenia, ponieważ ludzie mają mało czasu, i powinien być korzystny dla zdrowia. A ostatnio musi także zaspokajać nasze pretensje do bycia smakoszami. Koło się zamyka.

Jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy dla smakoszy i wyrafinowane restauracje. Wydaje się, że w tym wszystkim najmniej chodzi o samo jedzenie. Ludzie, kiedy już jedzą poza domem, chcą przeżyć coś wyjątkowego i są gotowi za to zapłacić. Jednocześnie, mimo iż w restauracji poszukujemy niezapomnianych wrażeń, w domu jemy coraz szybciej, siedząc samotnie przed telewizorem.

Na jakim etapie naszej historii jedzenie i emocje połączyły się w jedno? – Od samego początku naszego życia otrzymywaniu pokarmu od matki towarzyszy cała gama różnych uczuć – wyjaśnia Isabel Menéndez. – Kiedy matka karmi dziecko, czerpiąc z tego przyjemność, daje mu bardzo cenny dar. Jeśli jednak jest zdenerwowana i zestresowana, dziecko zamiast pozytywnych emocji odbiera jej niepokój. Zwykle nie przywiązujemy do tego zbyt dużej wagi, a na kobietę wywiera się presję, aby jak najszybciej wróciła do pracy.

Moje dziecko nie chce jeść. To stwierdzenie odzwierciedla zdenerwowanie matki przekonanej, że jej pociecha jest źle odżywiona. Sprawia ono, że czynność jedzenia staje się osobistym sukcesem lub porażką. Psycholodzy dobrze wiedzą, jak szybko dzieci potrafią uczynić rodziców zakładnikami jedzenia. – Posługują się nim, aby zatrzymać przy sobie matkę albo zmusić ją do ustępstw. Od razu orientują się, że rodzina jest zaniepokojona, kiedy odmawiają przyjmowania pokarmu. Szczególnie nastolatki wykorzystują to, by przeciwko czemuś zaprotestować – przypomina Isabel Menéndez. Uważa ona, że rodzice popełniają błąd, przywiązując zbytnią wagę do tego, ile i jak jedzą ich dzieci. Często zdarza się, że powtarzające się wymioty u niemowląt, pozbawione wyraźnej fizjologicznej przyczyny, spowodowane są zdenerwowaniem matki. Jest to sposób zwrócenia na siebie jej uwagi, aby nie zostawiała dziecka samego.

Menu na dziś: pierś z kurczaka i sałatka. Identyczny zestaw na jutro. Dlaczego jemy wciąż to samo? Czy dlatego, że brakuje nam czasu? A może wyobraźni? Monotonne diety to szybki sposób, aby oddzielić jedzenie od emocji i zacząć zachowywać się tak, jakbyśmy po prostu uzupełniali paliwo. Doświadczenia przeprowadzone przez amerykańską neurolog Ann E. Nelly dotyczące uzależniających właściwości jedzenia wykazały, że połączenie różnych smaków pobudza apetyt. Jeśli każdy posiłek zredukujemy do jednego tylko składnika, chęć nań gwałtownie maleje. Na tej zasadzie opiera się działanie modnych ostatnio monotonnych diet. Ale w ten sposób pozbawiamy się także przyjemności z jedzenia. Zdaniem autorki "Alimentación emocional" fakt, że sprowadziliśmy jedzenie wyłącznie do czynności odżywiania się to główna przyczyna eskalacji zaburzeń żywieniowych w naszych czasach.

– Poświęcamy coraz mniej czasu na spożywanie różnych potraw i czerpiemy z tego coraz mniej przyjemności. Nudno jest jeść samemu. Jemy za szybko, bezmyślnie, automatycznie. Jeśli to jest nudne nawet dla dorosłego, to wyobraźcie sobie, co oznacza dla dziecka.

Aby jedzenie stanowiło pożywkę zarówno dla ciała, jak i dla duszy przynajmniej jeden posiłek dziennie należy spożywać gronie w rodzinnym. Dlaczego? – W ten sposób zapewniamy sobie dwie rzeczy niezbędne do życia: pożywienie i towarzystwo – uważa Isabel Menéndez. Ta teoria przypomina twierdzenie Zygmunta Freuda – według niego istnieją jedynie dwie pierwotne potrzeby człowieka: zaspokojenie głodu i miłość.

Przeciwbólowe działanie przypisywane czekoladzie, uważanej nawet za lekarstwo dla duszy, związane jest z jej zdolnością podnoszenia nastroju. Po części jest to mit, po części wyuczona reakcja, skojarzenie smaku z przyjemnymi chwilami z przeszłości, a po części efekt procesów fizjologicznych. Czekolada pobudza mózg do produkcji serotoniny, czyli neuroprzekaźnika, który wprawia nas w dobry humor. Tak samo działa prozac. Z niektórych badań wynika, że 40 procent zachcianek kobiet i 15 procent kaprysów mężczyzn dotyczy właśnie czekolady.

W ankiecie przeprowadzonej przez Antonia Bulbenę, ordynatora oddziału psychiatrii Szpitala del Mar w Barcelonie, 15-18 procent respondentów twierdziło, że są uzależnieni od czekolady. – Ludzie mówią tak, bo to dobrze brzmi i jest zabawne. Ja bym tak nie powiedział – przestrzega Bulbena. Wykazał on, że aby rzeczywiście stać się uzależnionym od czekolady, człowiek musiałby zjadać jej 15 kilogramów dziennie.

W przypadku niektórych emocji jedzenie działa podobnie jak aspiryna na ból głowy. Smutek, strach, samotność, nuda, a przede wszystkim stres można zagłuszyć objadając się. Albo wręcz przeciwnie: nie biorąc niczego do ust. Zdaniem Isabel Menéndez wszystkie emocje mogą znaleźć odzwierciedlenie w zaburzeniach żywieniowych. Jednak najbardziej spektakularne efekty daje poczucie winy. – To nieuświadomione uczucie, które można uśmierzyć za pomocą jedzenia.

Ciągłe zaglądanie do lodówki jest objawem tego, co amerykańska psychoterapeutka Doreen Virtue określa jako emocjonalne obżarstwo. Jej zdaniem takie zachowanie spowodowane jest zwykle przez co najmniej jedną z czterech emocji: strach, wściekłość, zdenerwowanie lub wstyd. Psycholog Isabel Larraburu opisała różnice między atakiem obżarstwa a zachcianką. – Podczas ataku obżarstwa nie zwracamy uwagi na to, co jemy. Zachcianki są selektywne, nie można ich zaspokoić jakimkolwiek innym pożywieniem – to musi być określony produkt. Uważa ona, że zachcianki występują często i niekoniecznie muszą być objawem jakiejś choroby.

Dianne Neumar-Sztainer, specjalistka zajmująca się żywieniem nastolatków, wymienia dwa główne problemy związane ze stosowaniem diety: surowe, ściśle określone zasady i długi czas trwania. Jej zdaniem zasady wymyślono po to, by je łamać, ponieważ wywołują uczucie frustracji, które prowadzi do przerwania diety. Kiedy człowiek uwolni się od tych rygorów, zaczyna objadać się bez żadnych ograniczeń, a potem znów przechodzi na dietę. Isabel Larraburu wyjaśnia, że klasycznym przykładem zbojkotowania diety jest powiedzenie sobie: "Już wcześniej jadłem to, czego mi nie wolno, i nic się nie stało". Od tej chwili zaczyna się coś, co badaczka nazywa "żywieniowym rozpasaniem": człowiek sięga po to wszystko, co dotychczas było zakazane. Bez żadnych ograniczeń. – Potem pojawia się ogromne poczucie winy, które każe nam znów przejść na dietę. Powraca uczucie frustracji i huśtawka emocjonalna zaczyna się od nowa.

Ta zabawa jest groźniejsza, niż się wydaje. Specjaliści przestrzegają, że jest to pierwszy krok do zaburzeń związanych z jedzeniem. Takie przerywane diety nie odnosza skutku, ponieważ traktowane są jako coś tymczasowego, a nie jako radykalna zmiana sposobu odżywiania. Poza tym – jak wynika z badań przeprowadzonych w USA z udziałem tysiąca maturzystów – otwierają drzwi do depresji, zwłaszcza w przypadku nastolatków.

Źródło El Pais
góra
zdrowy styl życia

Oceń:
5
4
3
2
1

demotywatory troche inaczej - wrzuta