|
Kilkudziesięciu lekarzy z Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie w ramach protestu dzisiaj rano blokowało ulicę Banacha, przy której znajduje się placówka. Po południu na ulice wyjdą również pracownicy Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. W ramach protestu zablokują dwa ważne ronda w mieście i zorganizują przemarsz.
Jak powiedział jeden z protestujących w Warszawie lekarzy Jacek Bojakowski, propozycje wzrostu świadczeń na ochronę zdrowia przedstawione przez wicepremiera Gosiewskiego nie dają gwarancji wzrostu pensji lekarzy.
- W tym szpitalu leży obecnie ok. tysiąca chorych osób. Ja i moi koledzy nie mamy za co ich leczyć. Nie możemy dopuszczać do dalszego zadłużania się szpitala. Rząd składa na razie obietnice, nie ma jednak konkretnych działań, które doprowadziłyby do zmian w systemie ochrony - podkreślił Bojakowski.
Ul. Banacha na wysokości szpitala była nieprzejezdna, tworzyły się korki. Blokada trwała dwie godziny.
Po południu pracownicy Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie wyjdą na ulice. W ramach protestu zablokują dwa ważne ronda w mieście i zorganizują przemarsz. Domagają się gwarancji, że ich szpital nie zostanie zlikwidowany i będzie otrzymywał pieniądze z NFZ na dalsze funkcjonowanie.
Jak powiedział szef szpitalnej "Solidarności" Andrzej Andrzejczak, w przemarszu ma wziąć udział od 500 do 2 tys. osób. Jego zdaniem może to oznaczać zablokowanie każdego z rond na 20-30 minut.
Źródło: gazeta.pl
|
|
|